Zachcianka

Zawsze mnie fascynowały kołatki. Takie pokaźnych rozmiarów, ciężkie jak szlag, zwykle nienaoliwione, o finezyjnych kształtach (lew, jaguar, orzeł) i zupełnie nie pasujące do drzwi. Tak jak ta tutaj. Złoty wypierdek mamuta na środku ciemnego asfaltu. Żeby nikt jej nie ominął przypadkiem wzrokiem, wyrasta nagle przed nosem i się szczerzy.

Najczęściej jak ktoś ma takie drzwi z kołatką to ma i lokaja, który czai się gdzieś w pobliżu i tylko czeka na ofiary, którym mógłby otworzyć. Szkoda, że akurat ta willa stanowiła wyjątek.

– Może zapukam jeszcze raz? – oparła się dłońmi na moich ramionach. Jej jasne włosy gilgotały mnie w policzek.

– Myślisz, że to coś zmieni? – nie miało to większego sensu. Choć moje siedzenie na schodach wejściowych też nie rozwiązywało naszego problemu.

– Ktoś mógł być w ubikacji i nie słyszał. – ta pewność w głosie podczas wypowiadania tak bzdurnego zdania. Szkoda, że to nie jest zaraźliwe. Wzruszyłam ramionami. Odeszła, aby załupać jeszcze raz w ten dębowy paskudny kawał drewna. Włożyłam w kącik ust papieros i oklepałam kieszenie w poszukiwaniu zapalniczki. Nagle fajka się zdematerializowała. Co jest?

– lilia – mogłam się spodziewać, że to ona. Podlotek trzymała papieros między nosem a górną wargą, co powodowało że wyglądała jak klaun. Albo malajka. – palenie szkodzi.

Zaczęła skakać w kółko i dziwnie machać rękami. Taniec godowy?

– oddaj skarbie. – szybkim, niespodziewanym ruchem odebrałam jej zabawkę.

Zrobiła smętną minkę.

– Chcę żebyś została ze mną jak najdłużej.

Wolę nie wiedzieć, co to ma znaczyć. Zaciągnęłam się dymem.

– Przewidujesz…

Drzwi zaskrzypiały znacząco, podkreślając wagę tego, że ktoś je otworzył. Lilia złapała mnie kurczowo za ramię ograniczając moją możliwość reagowania w wypadku niespodziewanego ataku. Oh well, i tak już było za późno.

– Czekałam na was – wychudzona kobieta o błękitnym wzroku uchyliła drzwi, abyśmy mogły wsunąć się do środka (tylko dlaczego mamy wchodzić jak złodzieje?). Czy ten świat składa się tylko z błękitnookich bab? Nie pogardziłabym jakimś przystojnym, wysportowanym gentelmanem…

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: