Wakacyjne Czytadła

CURRENT MOOD:  stressed

CURRENT OBSESSION: none-thinking

PLAYING: Higurashi no naku koro ni

READING: Nadal poszukuję Targowiska Próżności po polsku, bo po prostu będzie szybciej. Poza tym jakoś ostatnio nie czytam dobrej literatury po polsku, trzeba trochę braki w języku uzupełnić.
W międzyczasie postanowiłam zachować się jak dorosła dziewczynka i w końcu przemęczyć prawie Nobla Murakamiego 1Q84. Książka wydana w trzch grubasnych tomach, po 400 stron każda. Okładka, w moim przypadku miękka (i tak bolą mnie nadgarstki od trzymania tego potworka). Jakiś czas temu (1,5 roku) przeczytałam pierwszą część i byłam nią zachwycona. Potem kupiłam też drugą część, dotarłam z bólem do 1/3, zaprzestałam. Powodów było dwa. 1) Za dużo lania wody. 2) Nic się nie działo. Bohaterowie, Aomame i Tengo, myślą stale o sobie, choć nie spotkali się od podstawówki, kiedy to ona złapała go za dłoń. Jakbym przez przypadek o tym zapomniała, narrator stale o tym przypomina, czy to w jej czy w jego myślach. Ponieważ trzeci tom pożyczyłam (jakoś po dwoch poprzednich znalazłam dziesieć innych książek, za które chętniej zapłaciłam) w końcu – po pół roku – postanowiłam jednak skkończyć tę niekończącą się przygodę.
A tak lubiłam zawsze Murakamiego. Zakochałam się w jego powolnym, melancholijno-sentymentalnym pisarstwie z dodatkiem elementów niesamowitych od Przygód z owcą. Potem już na stałe w nim zagustowałam po opowiadaniach. Jednak 1Q84 mnie rozczarowało.
Miałam wrażenie, że autor miał przerwy po kilka miesięcy między tomami i nie pamiętał dokładnie co właściwie wysmarował, więc bohaterowie wracają obsesyjnie do kilku tematów i powtarzają to samo w prawie identyczny sposób. Nie wiem, może o to właśnie chodziło, albo o podkreślenie niezmienności/stałości pomimo niezrozumiałych zmian w otoczeniu. Ale to było nad wyraz męczące dla mnie jako czytelnika i uważam, że już po dwóch tomach znamy bohaterów tak wspaniale, że nie trzeba po raz 10 powtarzać nam tego samego. Przyznam się do brutalnego aktu przeskakiwania fragmentów, bo już po prostu nie mogłam.
Pierwszy tom pochłonęłam, na drugim utknęłam, przy trzecim przeskakiwałam. No cóż, bywa.

UWAGA, SPOJLER.
Uwielbiam Murakamiego za jego elementy fantastyczne takie jak duchy, ufo, krasnale et cet dodają wiele uroku jego tworczości, ale małe dziewczynki, które są tylko kopiami małych dziewczynek gwałcone przez szefa sekty i zajście w ciążę bez stosunku z ukochanym z podstawówki – znaczy stosunek był, Tengo przespał się przymuszony (!) z Fukaeri, a ona przesłała jego spermę do macicy Aomame, nawet dla mnie stanowi już lekką przesadę.

Inne jego powieści są o niebo lepsze.

W ramach pisania pracy magisterskiej i poszukiwania Vanity Fair, przeczytałam dwie książki prawie popularno naukowe. Tajemnice Historii Świata (ach ten chwytliwy tytuł!) Adama Krawca, gdzie nie do końca podobała mi się narracja – fakty od razu z komentarzem subiektywnym – połknęłam w dwie, trzy godzinki. Jakoś mnie nie zachwyciła. Zaginione miasta i pradawne tajemnice Ameryki Południowej D. H. Chlidressa już bardziej mnie pochłonęły. To głównie opis jego podróży po Ameryce Południowej i zabytków, gdzie się zatrzymać i czym podróżować, ale jednocześnie, gość bardzo oczytany, podaje dużo faktów wyciągniętych z naukowych książek. Dobrze się czyta, podawane przez niego teorie, również te mało wiarygodne są przez niego rozsądnie komentowane. Szkoda, że mu się tak szybko skończyły pieniądze i musiał wracać do Stanów.

Lawrence Sutin, Philip K. Dick boże inwazje. Biografia, bardzo fajna, książka pełna jest fragmentów listów, wywiadów z gazet i wywiadów z jego przyjaciółmi oraz byłymi żonami. Bardzo ciekawe studium charakteru tego cudownego pisarza.

WATCHING:

The Black Dalia,

Olympus has fallen (O, ostatnio amerykanie polubili zagrożenie ze strony Korei),

Movie 43,

Phantom (amerykanie ostatnio cierpią na chorobę, która objawia się, że bohaterowie filmów po 30 minutach filmu zaczynają walczyć o miejsce w podręcznikach szkolnych, co jest nieco smutne, bo film średni, ale oglądalny). 

 

Blurp!

Reklamy

Pepe Pan Dziobak

Szydełkowo

Kiedy byłam jeszcze we Włoszech z nudów zaczęłyśmy z przyjaciółką oglądać Fineasza i Ferba. Do tej pory zostały mi z nim związane przemiłe wspomnienia, więc postanowiłam wykonać na prezent małego dziobaczka.

Wykonany na szydełku z wełenki, dziób, oczy, tylne łapki i ogon z filcu. Wypchany syntetycznym wkładem do poduszek.

Największy problem miałam z dziobem, bo na kreskówce nie jest dokładnie pokazane jaki ma ów kształt. Zasięgnęłam porady u Wujka Google i podpowiedział mi, jak wyglądają prawdziwe dziobaki. Na nich też się wzorowałam.

Egzemplarz trafił do mojej przyjaciółki.

Można zamówić, jeśli ktoś też by chciał Pepusia.

Niedługo dotrze też Agent Pepe.

View original post

Chyba znalazłam to, co mi się bardzo podoba

Szydełkowanie. A dokładniej szydełkowanie zabawek, futerałów i gadżetów na zamówienie. 

Na razie cytat i link, który mi się przyda w przyszłości. 

Obecnie na rynku dostępnych jest wiele rodzajów włóczek. W zależności co zamierzamy zrobić na drutach wybieramy odpowiednią.

Jakie są rodzaje włóczek? Czym się charakteryzują? Oto zestawienie włóczek najczęściej używanych w robótkach na drutach.

 

Włóczki możemy podzielić na naturalne, sztuczne (syntetyczne) oraz naturalne z domieszką syntetycznych.

 

Włóczki sztuczne otrzymuje się w wyniku procesów chemicznych z poliestru, polipropylenu, akrylu.

Włóczki naturalne są pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego. Są one dużo bardziej miękkie w dotyku i droższe niż sztuczne włóczki.

 

Do włóczek naturalnych należą:

– alpaka – wełna z alpak (ta sama rodzina co lamy), głównie z regionu Ameryki Południowej, wełna jest silna i lekka;

 

 

Rodzaje włóczek
– angora – wełna z królików, jest cienka i delikatna;

– bawełna – włóczka wykonana z włókien bawełny, istnieją różne rodzaje, np. Pima – z wysokiej jakości bawełny uprawianej w Peru, na południu USA i w Australii;

– jedwab– cienka i błyszcząca włóczka z nitek jedwabiu;

– kaszmir – delikatna i miękka wełna z owiec himalajskich, gł. Chiny i Azja Środkowa;

– kid moher – wełna z koźląt;

– len – cienka i szorstka;

– moher – wełna z kóz angorskich. Nitki zwiększają swoją objętość wraz z wiekiem kóz, włóczkę z młodych kóz wykorzystuje się do robótek ręcznych, natomiast z nitek starszych kóz robi się dywany;

– szetland – wełna owcza, jest mocna i gęsta;

– wełna merynosów – cienka i delikatna wełna z owiec zwanych merynosami z Hiszpanii.”

źródło: http://www.estiart.eu/2011/11/02/rodzaje-wloczek/

i link: http://knittingguru.com/exercisesforknitters.html