dLACZEGO

wolę rysować namacalne fizyczne obrazy niż używać komputera? Czemu wolę miec coś zapisanego na papierze, zeszycie, notesie, marginesie notatek niż wprowadzone do telefonu czy komputera? Ponieważ elektronika jest zawodna. Tak, jestem lekko nadpobudliwa. Nie zawsze trafiam w klawisze czy przyciski.Staram się nie używać kreatywnie żadnej z funkcji w programach bo mają tendencję to zawierszania swojej działalności. Ciągle tracę dane. Opowiadania, rysunki. Właśnie przez dwie godziny tworzyłam stronę komisku w formie nieco bardziej cyfrowej. Poprawiałam po sobie z użyciem tabletu. I, co gorsza, byłam z siebie zadowolona. Kolory, pomysły, filtry, 7 poziomów, poprawki. Starczyłoby jeszcze 5 minut i….

Wszystko poszło się jebać. za przeproszeniem. Co to znaczy, że jak fanatyk muszę co pięć minut zapisać dane, bo inaczej program się zawiesi i cała moja praca pójdzie do diabła? Czemu należy robić po pięć kopii wszystkich danych, bo gdyby sprzęt przestał działać to już tego nie odzyskam? Jaki jest sen wrzucania tego na clouda, jeśli oni też mogą mieć spięcie?

To mnie tak boli. Tak wewnętrznie całkowicie demotywuje. No bo po co ja w ogóle coś robię, skoro szansa, że to co jest DOBRE i tak się nie zapisze. Tak jak moja praca na semestr, co obniżyło mi znacznie ocenę za rok z przedmiotu. Jak moje opowiadania, które rzeczywiściedo czegoś się nadawały i były CAŁE? Jak moja strona komiksu?

To chyba znak od wszechświata, że powinnam sobie darować aktywność artystyczną i zająć się czymś, z czego nie czerpię żadnej przyjemności, ale zostaje namacalnie gdzieś w biurokratycznych papierach.

Hasło złośliwośćrzeczy martwych do mnie nie przemawia bo to wymówka. Chyba sobie daruję okiełznanie tabletu. Skoro i tak nic mi z tego, co dobre,  fizycznie nie zostaje.

wszystkich świętych

Na Cmentarzu w końcu nie byłam. I tak nie ma mnie tam, gdzie są groby moich przodków. Jedynie dalszej rodziny kilka się znajdzie. Ale postanowiłam w ciszy pokomtemplować. O rodzinie, życiu i śmierci. Trochę mnie też motywuje wczorajsza rozmowa z Szopenem, nie powiem. Konstruktywna dyskusja bez frustracji buduje.

filmik pożyczony z mojajoga.worpress.com

Jeżeli tao jest tao to nie jest tao, a tao wtedy nie jest tao gdy jest tao.

Zachmurzony umysł nie widzi nic prócz chmur. Ponieważ wszystko płynie, to i chmury zniknęły. Nie żebym się nie spodziewała. Porzucanie „zabawek”, jak to ujął okobuddy, jest bolesne.

Dzięki chwilowej słabości mam więcej energii i chęci. Zaczęłam znów medytować. Nie będę wspominać jak długą przerwę miałam, bo to już nieważne.

Chwila przerwy, link do fajnych cytatów i jadę dalej z tym, co muszę zrobić ;]

http://www.internalkungfu.co.uk/Tao%20Zen%20Quotes.htm

After a heavy snowfall the more rigid branches
of the pine break under the weight of the snow,
but the more supple willow branches bend,
thus allowing the snow to fall to the ground.

Celem jest przecie w końcu podróż, a nie punkt w przestrzeni.