Lecąc Kabaretem

No dobrze, chwytając chwile kiedy mi się chce, rzuciłam się znów na tablet. Biorąc pod uwagę, że już przetłumaczyłam co miałam na jutrzejsze zajęcia, mogłam ponownie powrócić do powieści. Ależ ja jestem monotematyczna!

Oto, tadada, dwoje głównych bohaterów Kabaretu.

Kwiatuszek.

(Jedna z moich ulubionych postaci xD)W rzeczywistości Frank Wilson. Jednak w Kabarecie znany pod pseudonimem Kwiatuszek. Mężczyzna, który zawsze pragnął być kobietą. Nie jedyny transwestyta w klubie, ale najpopularniejszy. Nie tańczy – choć robi to lepiej niż nie jedna świeżynka – ale występuje w skeczach. Fantastyczny aktor, niezły ma głos. Czasem zastępuje głównego konferansjera. Zgrywus, wiecznie roześmiany i skory do żartów, nie zawsze smacznych. Tytułuje się „przyjacielem Penny”. Są właściwie nierozłączni, wszędzie chodzi za dziewczyną, jednak jej zdaje się to nie przeszkadzać.
Jakub „Buźka” Smiley

Właściciel Kabaretu. Nie chwali się gdzie się wychował i kiedy pojawił się w Londynie. Wielkim zaskoczeniem było, kiedy poprzedni szef zapisał klub nikomu nie znanemu chłopaczkowi na posyłki. Po akcencie można przypuszczać, że pochodzi z Irlandii. Plotki na temat:
– choć nie przepada za rozwiązaniami siłowymi, lepiej nie podskakiwać Smileyowi bo jego pięść jest twardsza od ciosu sławnego boksera Lennoxa Lewisa,
– ma więcej popleczników i znajomych niż sama Królowa,
– jeśli jest z nim na dobrej stopie, w Kabarecie można dostać „coś specjalnego”,
– niewiele robi, a interes sam świetnie się kręci,
– kiedy znika, szykuje się jakaś większa zadyma w okolicy,
– podobno ma w kieszeni całą policję,
– ma więcej szczęścia niż rozumu, a z pewnością 9 żyć.
– podobno większość alkoholi sprzedawanych w lokalu nie pochodzi z legalnych źródeł.
– jest dla swoich dziewczynek – jak nazywa pracujące w kabarecie kobiety – jak starszy brat czy wuj. Przygarnia je często z ulicy, dając dach nad głową i godziwy zarobek.

Ufff, to jutro pewnie o diecie. Na razie idę lulu.

Lord Ashwood

Miałam dzisiaj narysować Kwiatka, kolejną tancerkę w kabarecie, ale już nie mam siły. Widocznie ta Rzeź Polańskiego mnie nieco zmęczyła. Dobry film, ale nużący.

Tak więc. Podreperowany stary art. Dalej coś z nim jest nie tak. Ale nie mogę na niego już patrzeć.

Okno męczyłam z 1.5 h. Dalej jest krzywe. Ktoś wie jak się używa linijki w ps4? Na studiach pewnie uczą jak się ryje proste linie i kółka, mi brak tej praktyki i to niestety boli mnie niezmiernie.

 

 

 

 

 

Co do Kabaretu i książki… Przedstawiam Lorda Ashwooda Seniora. Świat powieści jest nieco fantastyczny, choć oparty na XX wiecznej Europie, dokładniej Londynu epoka przemysłowa. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie dorzucili więcej niż jednej rasy. I tak długowieczne elfy to właściwie arystokracja świata, orkowie to Azjaci, a ludzie to hm… ludzie (wow zaskoczenie!!).  (Poniżej Lord Ashwood przed swoją willą w Londynie, stroje średnio z epoki, kolorystyka jak zwykle… ekhem po prostu moja)

 

 

 

 

 

 

Lord Ashwood to postać dobrze znana wśród arystokratycznego Londynu. W przeszłości lekarz w Koloniach Królestwa, obecnie już wiekowy osiadł w Londynie i zajął się wraz z synem przemysłem włókienniczym. Jego żona zmarła 50 lat temu. Kochał ją tak bardzo, że długo nie opuszczał domu po jej śmierci opłakując małżonkę. Stał się mało towarzyski i dość burkliwy. Bardziej interesowała go jego kolekcja, wśród której spędzał większość czasu, niż spotkania. Zaczął uczęszczać na aukcje. Dość niedawno (15 lat temu) ugiął się pod namowami syna i swojego jedynego bliskiego przyjaciela, ponownie zaczął się udzielać w towarzystwie. Od tamtej pory wierny klient Kabaretu Black Cat.

 

 

 

 

 

 

 

Jak mnie natchnie, to uniwersum i Kabarecik dostaną własny blog. Ale na razie staram się od coautora wyciągnąć napisany do tej pory tekst z poprawkami. Idzie mi marnie. Poza tym zacięłam się na psychologii postaci.

Dobranoc.

pisząc

Sugestie były aby opisała dietę lub rpg. Soon. Obecnie piszę. Zapaliłam się w końcu do napisania książki. Wiedziałam że to będzie trudne. Teraz już jest ciężko, a później przewiduję, nieprzewidziany grad wielkości kur, sfinksy zadające pytania zupełnie dla mnie niezrozumiałe i rowy mariańskie do przekroczenia. Na razie staram się dogadać ze współautorem i robić swoje.

Przyjęliśmy zasadę, że jeśli już zmuszę go do włączenia ilustracji (co byłoby ciekawe i podoba nam się obojgu, ale na 100% nie spodoba się wydawcy), będą w stylu art deco. Oczywiście rzuciłam sie na mój ostatni zakup – koleżanki chodzą kupować bluzki, rozwodzą się nad butami i apaszkami a ja… – tabletu graficznego. Wydalam na niego tyle ile wynosi mój dwumiesięczny czynsz. Well. Ale powoli się do siebie przyzwyczajamy. Przywitajmy Laurę.

Laura pracuje, a właściwie pracowała, w Kabarecie Black Cat. Ma czwórkę dzieci – sami chłopcy w wieku 5, 10, 12 i 15 lat. Jest tancerką, ale jej zainteresowania polityką i ekonomią szybko wywindowały ją do pozycji „dotrzymującej towarzystwo” panom przychodzącym do Kabaretu. Radosna nie pije za dużo i zwykle pilnuje pozostałe koleżanki.

Niestety jest pierwszym trupem i sprawa rozpoczynająca książkę ma na celu odnalezienie jej mordercy.

Tak, to właśnie robię po nocy zamiast się przygotowywać do zajęć i przynajmniej wstać na tyle wcześnie, aby dotrzeć na uniwerek.