Work in progress…

Dwa a może tzy tyodnie bez malowania. posucha. Dziś był kolos, może nawet nei zawaliłam na śmierć. Chociaż znając moją biegłość językową… Bez komentarza.

W kazdym razie wziełam do łapek ponownie tablet i zabrałam się do pracy. Jasko nasmarował wiersz, a ja postanowiłam go oprawić. Na razie 5 h pracy, dwa razy zawiesił się program graficzny (ha! ale tym razem byłam mądrzejsza i zapisywałam co minutę to nawet za dużo mi nie zginęło) i pół dziełka jezd. ;] Potem tylko to jakoś poprawić…

Mężczyzna, który w założeniu jest demonem, ale już mi to minęło. Także mężczyzna gryzie stalaktyty, które – przyjrzyjcie się uważnie – są też miastem. Gdzieniegdzie pałęta się neuron i synapsa. Ale to będzie widać lepiej. Bo już na dziś nie mam siły.

Ave!

Reklamy
Poprzedni wpis
Dodaj komentarz

1 komentarz

  1. intempestivus

     /  Grudzień 3, 2011

    A co ja mogę powiedzieć poza tym, że mi się podoba? 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: