Krwiste Maki rozgonił wiatr

Zacznę jak zwykle od środka.

+++

Komiks nie umarł śmiercią naturalną. Ma się nieźle. Cale trzy strony do udostępnienia. Tylko muszę zdjęcia zrobić, także kolejne losy postaci pojawią się na dniach ;]

+++

Ponieważ muszę na egzamin przeczytać masę książek, a funkcjonowanie tutejszych bibliotek jest dla mnie totalną zagadką, korzystam z e-book-ów. Nie jest to taki zły pomysł, ale ma jeden poważny defekt. Nie znoszę czytać z ekranu komputera. Świeci toto po oczach (nawet jeśli się ustawi jasność na najniższym progu), potem mnie gałki bolą i wrażliwe są na światło. A jak wiadomo światła na Sycylii nie brakuje. Poza tym z ekranu pochłanianie wiedzy trwa wieki.

Ha! Skoro góra nie chciała przyjść do Mahometa, to Mahomet postanowił przyjść do góry.

Nie mogę żyć bez elektorniczynych książek (a wygląda na to, że nie mogę), to podliczyłam moje skromne zasoby kontowe i wykosztowałam się na… e-book reader. I będę go zwać e-book reader. W ostateczności Onyx Book. Nazwa e-czytnik brzmi komicznie. Niby znaczy to samo, co po angielsku, a jednak brzmienie obcego języka zmienia wszystko.

Onyx Book, mała pamięć, ale misio ma miejsce na kartę SD. Bateria trzyma ponad tydzień (codzienne wykorzystanie po kilka godzin ;]). Dotykowy ekran. Słodkie wygaszacze – tak jestem kobietą, lecę na takie estetyczne smaczki. Możliwość robienia notatek, zaznaczania stron, podkreślania i rysowania. Czasem co prawda rysik jest niedokładny o jakieś 5 milimetrów, ale przeżyję. Jedyny minus to czasem na ekranie zostają cienie po poprzedniej stronie. Tyle że w czytaniu to bynajmniej nie przeszkadza. Także cieszę się z udanych zakupów ;]]

Teraz zostaje mi nauka!

++++

Odważyłam się pójść do włoskiego kina na Krawego Kapturka (chyba taki jest tytuł polski).
Nie wspominając o ilości kryminałów, które zdażyło mi się przeczytać, zostałam wychowania na filmach o Poirot, Miss Murple, Murdocku i Wallanderze. Prawda, nigdy nie byłam mocna jeśli chodziło o typowanie mordercy. Ale przynajmniej ślady zawsze jakoś na niego wskazywały. Oczywiście także podstawiały pod nos kozła ofiarnego. Tak, tak. Ale tutaj aż zazgrzytałam zębami na końcu.
Jeśli macie ochotę obejrzeć KK, to proponuję spiracić kopię albo ją pożyczyć z wypożyczalni. Od pierwszej sceny – mamy pokazane z lotu ptaka, gdzie będzie się rozgrywać akcja – widać, że nie mieli dużego budżetu. Efekty są mało realistyczne, wilkołak też mało straszny. Ale mi się podobały ;] W końcu Czerwony Kapturek był bajką, a jeśli chodzi o stroje, scenografię i efekty to poradzili sobie świetnie.
Wioska w środku lasu. Wszyscy się znają. Co pełnię księżyca Wilkołakowi zostawia się jakąś ofiarę, dzięki czemu nie atakuje on ludzi. Czerwony Kapturek jest już dorosły. Rodzice zaaranżowali mu małżeństwo z młodym kowalem. Matka chce dobrze, gdyż kowle zarabiają więcej niż drwale. A zna to z własnego doświadczenia bo ojciec CzK zarabia ścinając drzewa. Ale dziewczyna zakochana w innym (drwalu), postanawia ze swoim ukochanym uciec. Niestety nagle zostaje wszczęty alarm – wilkołak złamał tej nocy pakt i zabił siostrę Kapturka.
Potem oczywiście każdy jest podejrzany, a jedyną wskazówką co do tego, kim jest Morderca, okazuję się kolor tęczkówki – brązowy. Automatycznie wszyscy zaczynają się patrzeć intyensywnie w oczy aktorów. Okazuje się, że otaczają ją praktycznie sami brązowooki. Co potwierdzała genetyka ;]
Potem bardzo spodobał mi się jeszcze wjazd biskupa, który jest łowcą wilkołaków. Cudowna! Karoca metalowa, wizjery w krzyże. Do tego towarzyszy mu z 10 ludzi w zbrojach, wśród których są dwaj czarni i azjata. Ciekawe zagranie, jeśli założymy, że to pełne średniowiecze, a akcja rozgrywa się w środku europejskiego (no chyba że amerykanskiego) lasu.
Potem zaczyna się robić dziwnie. A samo zakończenie przybrawiło mnie o ból brzucha ze śmiechu. Sam morderca zdaje się nieuchwytny, gdyż dopiero sam musi dopowiedzieć elementy, o których okazuje się, nie mieliśmy zielonego pojęcia. Wiem, że Poirot też tak robił. Ale wszystkie poszlaki autorka nam pokazywała na dłoni. Tutaj raczej nie mamy szansy się domyślec, kim jest wilkołak. I potem kilka ostatnich scen mnie zabiło. Dosłownie. Może brak mi romantyzmu. Może teksty „Będę na ciebie czekać” wypowiedziane słabym damskim głosem mi się osłuchały. Ale taki tekst to tylko w realnym życiu w odpowiednim momencie może zadziałać, bo inaczej wygląda jak wyjęty z Harlequina.

Ogólnie film ze znajomymi można objerzeć, ale do arcydzieła kryminalnego wiele mu brakuje.

++++

Ponieważ nie widziałam, o „Jak woda dla słoni” wypowiadać się nie będę. Choć mam złe przeczucia.

+++

Dorwałam się do dwóch książek o zen, dość ciekawych. Jedna to „The Zen of Blogging”. Króciutka przypowiastka o rozmowach ucznia z mistrzem o tym jak pisać bloga. Po angielsku. Zacytuję autora:

„If you’re into Zen and you’re into blogging, read and share this ebook.
If you’re into Zen but you’re not into blogging, share this ebook.
If you’re not into Zen but you’re into blogging, read this ebook.
If you’re not into Zen and you’re not into blogging, read it twice.

Także proponuję ściągnąć i poczytać ;]
http://ebookbrowse.com/the-zen-of-blogging-pdf-d49155657

Druga książka to „Zen Stories to tell your neighbors”. Same opowiastki zen, a pod nimi spisane komentarze do nich. Ciekawy zbiorek. Znalazłam w e-booku, także podaję namiar na stronę, jeśli ktoś by chciał ;]]
http://ebookbrowse.com/zen-stories-to-tell-your-neighbors-pdf-d80007371

++++

Kupiłam sobie bikini i spodenki, aby w końcu wykąpać się w ciepłym morzu. Nie dość, że trafiłam na temperaturę wody o połowę niższą niż Bałtycka, to jeszcze spaliłam sobie plecy i nogi. Dobrze, że rozsądek zagonił mnie do cienia, bo mogło być gorzej. A tak to przynajmniej siedzieć mogę xD

Cała ja.

Reklamy
Następny wpis
Dodaj komentarz

7 Komentarzy

  1. thriravet

     /  Maj 16, 2011

    Teks o wychowywaniu się na Murdocku i Wallanderze mnie powalił po prostu xD Miło że ubezduszniacz książek jest milusi-chociaż to!

    Odpowiedz
  2. latilen

     /  Maj 17, 2011

    Zaraz ubezduszniacz ;p Nie mów tak, bo się obrazi, a nie chce mi się iść i go reklamować. On po prostu przekształca duszę książek na ich cyfrową wersję.
    Poza tym to nie zmienia faktu, że papirowe książki swój urok mają – przyznaję otwarcie, jestem kolekcjonerem papirusów ;p

    Odpowiedz
  3. okobuddy

     /  Maj 18, 2011

    Tytuł filmu nas tłumaczony „Dziewczyna w czerwonej pelerynie” Wyreżyserowany przez Catherine Hardwicke, tą od „Zmierzchu”.

    Niektórym ta ostatnia informacja wystarczy 😀
    za całą recenzję…

    Nieładnie „spiracić kopię” 😉

    https://latilen.wordpress.com/dharma/
    Pkt 2

    Odpowiedz
    • latilen

       /  Maj 18, 2011

      Hm, no co ja bym bez Ciebie zrobiła, Oko Buddy xD

      Cofam, proszę NIE piracić kopii, ale wypożyczyć z Wypożyczalni.

      Gdyby od razu wiedziała, że to wydała na świat autorka zmierzchu, zrezygnowałabym ==’ To nie moje klimaty. A tytułu nie skomentuję, bo klawiatury szkoda.

      Ogólnie co do piracenia – dobrze że akurat bibliografia jest darmowo w sieci, to nie mam wyrzutów sumienia.

      Odpowiedz
  4. okobuddy

     /  Maj 18, 2011

    Kajam się od razu. Złamałem https://latilen.wordpress.com/dharma/
    Wskazania pkt 6 😦

    Odpowiedz
  5. kona coffee

     /  Marzec 21, 2014

    When I initially commented I appear to have clicked the -Notify me
    when new comments are added- checkbox and from now on each time a comment is added
    I recieve 4 emails with the exact same comment. Perhaps
    there is a means you can remove me from that service?
    Cheers!

    Odpowiedz
    • latilen

       /  Kwiecień 2, 2014

      In the emails that comes to you, there should be a link to deactivate this service. If there isnt you should write to wordpress admin. I dont have such power over system ;]

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: