Życie przyspiesza

o nawet mnie zbytnio nie pyta o zdanie. Dziś na wykładzie z literatury było o takim panu co się Buzzati nazywa. Pisarz współczesny, płodził głównie fantastykę z przyległościami egzystencjalnymi. Co prawda ja twórczości w stylu: „Czas płynie, a ty mały nieszczęśliwy człowieczku z wieczną depresją i stanem bliskim samobójstwu się zestarzejesz i zdechniesz odrzucając po drodze wszystkie okazje na szczęśliwość bo jesteś tylko małym nieszczęśliwym i przerażonym człowieczkiem”, ale pomimo przesadzonej dawki negatywnego nastawienia, miał chłopak rację, że strach pęta nas przed działaniem. No to postanowiłam przestać się bać.

Dziwię się tylko, że sobie w łeb Buzzati nie strzelił gdzieś w drodze do starości.

==**==**==**==**==**==**==**

Z Olafkiem nadal nie kontaktujemy się nigdzie indziej niż na uczelni. Co jest trudne, bo ona rzadko pojawia się na zajęciach. Dziś była. Oddała mi książkę. Ja oddałam jej kasę. Dałam też list na tematy różne i podłużne. Ciekawe a) co z tym zrobi, b) czy w ogóle zauważy.

==**==**==**==**==**==**==**==**

W wyborach samorządowych zagłosowało na mnie najwięcej osób – 53. Skąd ta wiara we mnie? To jakiś przypadek musiał być. Teraz byleby nie zostać przewodniczącym, bo jakoś nie mam ochoty łazić i załatwiać biurokracji.

W kole Tłumaczy => http://ktuw.wordpress.com/ oto link do strony (w końcu) Koła. Na razie wersja testowa.

Wyszłam na kutafona roku, bo wysłałam maila w którym oskarżyłam o rządzenie się i dyktaturę byłą panią prezes. Wysłałam do wszystkich tylko nie do niej. Jej opieprz na przerwie i żale wysłuchałam nad wyraz spokojnie. Oskarżenie o złamanie jej zaufania (bo inteligentnie wysyłając maila tylko ją odznaczyłam, a jej koleżanek już nie z listy odbiorców), żale i płacze że jesteśmy nieuczciwi i chowamy urazy. Zrezygnowała ze stanowiska i mi zagroziła, że zobaczę jak to jest kiedy trzeba będzie biegać wszędzie i podpisy zbierać. Gorzej, że na duszy czuję się lekko i nawet mi sumienie nie zadrgało. Może dlatego, że miałam stalową pewność, że mam rację? A może przygotowałam się, że tak to będzie wyglądać?

Czy to źle?

Jak zapowiadałam chryję, chryja się wydarzyła. Muszę więcej ćwiczyć knucia, albo być do bólu szczerą. Dywersja i Dyplomacja mi nie wychodzą.

==**==**==**==**==**

Czytam powoli z czym się je buddyzm.

Cierpienie, które nie jest europejskim pojęciem cierpienia. To niemożność zaspokojenia pragnienia albo pragnienie destrukcyjne.

Budda oferujący wskazówki, aby samodzielnie dotrzeć do Wiedzy i Pustki, bo czego człowiek nie dotknie to nie umie w to uwierzyć.

Medytacja w celu osiągnięcia harmonii.

Harmonia, która usuwa strach i stępia zbyt silne emocje.
Kiedyś myślałam, że te fale emocji, ciągłe oscylowanie euforia – depresja to coś pozytywnego. Że to należy do mnie i bez tego nie mogę żyć i malować, że stracę część siebie. Ale to nieprawda. Ostatnio zdaje mi się, że medytuję malując. Spokojnie, bez zbyt dużej inwestycji w niepotrzebne myśli poruszam pędzlem po papierze. Efekt: Działanie terapeutyczne.

==**==**==**==**==**

Przeprosiłam się z farbami. Plakatówki mi sprawiają frajdę. Zaczęłam w końcu komiks. Drugi dzień dopracowuję pierwszą stronę.

==**==**==**

Wróciła znów do muzyki medytacyjnej. Sutry, indiańskie pieśni, bęben.

==**==**==***==**

Zlew w mieszkaniu jest ciągle pełen. Obecnie mieszkamy w czwórkę. M. i P. zmywają raz na cztery dni, kiedy kubki na herbatę się skończą. Z Alą doszłyśmy do metody „chomikowania” po jednym czystym kubku, żeby mieć z czego pić. Nie rozumiem, czemu mnie to tak irytuje. W końcu nalewanie wody do czajnika to nasz narodowy sport ekstremalny.

M. dziś dołożyła do stosu jeszcze sprawę z prezentem dla K. Wpadłam w końcu na genialny pomysł dzięki Ali, znalazłam na Merlinie. Super, nawet można osobiście odebrać. Szkoda tylko, że przez lenistwo i bez-zastanowienie M. możemy nie zdążyć odebrać zakupu przed moją wycieczką do Krakowa do solenizantki. No bo jak mówię „kup” kiedy za dwa dni ruszam w polish trip rano, to kurna można stracić 12 h, bo impreza jest ważniejsza.

Wiem, wiem,
czepiam się.

==**==**==*

Z mojej strony praca nad systemem pod konkurs leży i pokwikuje cicho. Dalej nie przeczytałam Lyonsa. Dalej nie polazłam do biblioteki po kolejne tomiszcza. Jestem zmęczona. To zobowiązuje.

==**==**

Buntuję się i nie piszę wypracowania o środowisku. To nie moja bajka. Nie mam zdania i nie napiszę nic na ten temat. Przynajmniej dziś. Dlatego pójdę pomęczyć Lyonsa. A potem ćwiczenia dietetyczne. I lulu. Ciekawe czy wstanę na 10?

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: