Dwa a może tzy tyodnie bez malowania. posucha. Dziś był kolos, może nawet nei zawaliłam na śmierć. Chociaż znając moją biegłość językową… Bez komentarza.
W kazdym razie wziełam do łapek ponownie tablet i zabrałam się do pracy. Jasko nasmarował wiersz, a ja postanowiłam go oprawić. Na razie 5 h pracy, dwa razy zawiesił się program graficzny (ha! ale tym razem byłam mądrzejsza i zapisywałam co minutę to nawet za dużo mi nie zginęło) i pół dziełka jezd. ;] Potem tylko to jakoś poprawić…
Mężczyzna, który w założeniu jest demonem, ale już mi to minęło. Także mężczyzna gryzie stalaktyty, które – przyjrzyjcie się uważnie – są też miastem. Gdzieniegdzie pałęta się neuron i synapsa. Ale to będzie widać lepiej. Bo już na dziś nie mam siły.
Ave!
A co ja mogę powiedzieć poza tym, że mi się podoba?