Jedna z lektorek z włoskiego wymyśliła nam zadanie. Każdy raz w semestrze ma dotrzeć do instytutu włoskiego i obejrzeć tam film, a potem zaprezentować go na zajęciach w formie krótkiej wypowiedzi ustnej. Czyli czwartkowy wieczór zostaje zapchany przez wycieczkę do centrum na jakiś nudny, wybrany specjalnie przez nią fabularny włoski gniot. Jak bardzo się zdziwiłam!
S
I PUO’ FARE to ciepła komedia osadzona w latach 80 siątych. Nello działacz związkowy o zbyt nowoczesnych pomysłach na prowadzenie firmy zostaje zdegradowany do bycia szefem spółdzielni Noncello, która jest grupą pacjentów szpitala psychiatrycznego. Obecnie zajmują się przyklejaniem znaczków na koperty.
Dobre gagi (śmiałam się do rozpuku), fajne postacie i ten nieszczęsny Nello, który na wszelkie sposoby stara się znaleźć w nowej sytuacji i twórczo wykorzystać umiejętności swoich podwładnych.
Ponieważ na filmie było nas trzy, postanowiłam zostawić opis samego dizeła, a przygotować informacje o kontekście czyli na temat wspomnianego w filmie prawa 180siąt.
Do roku 1978, kiedy prawo zostało zatwierdzone przez sejm włoski, byli traktowani bardzo źle. Brak szansy na wyzdrowienie, ponieważ uważano, że z choroby psychicznej się nie zdrowieje. Odcinano takiego osobnika od społeczeństwa zamykając go w szpitalu psychiatrycznym. Tam z człowieka staje się przedmiotem. Zostaje nafaszerowany lekami i poddawany “nowym terapiom”, np malarioterapii polegającej na zainfekowaniu pacjenta malarią.
Aby trafić do szpitala, wystraczyło skierowanie od lekarza każdej specjalizacji. Potem po 30 dniach grupa lekarzy psychiatrów decydowała czy pacjent potrzebuje hospitalizacji czasowej czy stałej, co było jak wyrok dożywocia.
Na tym nieciekawym obrazie, pojawia się Franco Basaglia. Dąży on do zamknięcia szpitali i stworzenia dla chorych grup terapeutycznych pod nadzorem lekarskim (zmniejszenia dawek leków, które do tej pory podawano w końskich dawkach), w których mogą oni pracować dla dobra całej społeczności.
Przedstawiona w filmie cooperativa Noncello kładzie finezyjne parkiety. W rzeczywistości Coop Noncello istniał i istnieje nadal. Tylko zaczynał od usługi sprzątania, teraz powiększając asortyment o m. in. ogrodnictwo czy ceramikę.
Dzięki temu ludzie, którzy nie potrafią odnaleźć się w naszym świecie, czują się potrzebni i docenieni, mimo że ich wynagrodzenie jest niewielkie.
Prowadząca podkreśliła, że pomimo wielkich chęci, ci ludzie nigdy nie wtopią się w “normalny świat” i czy oby na pewno są bezpieczni dla otoczenia i dla siebie samych.
Cóż bity pies pogryzie nawet i dłoń, która niesie pomoc. Każdy zasługuje na trochę szczęścia, prawda?